Po meczach z GKS Bełchatów i ŁKS Łódź, w których piłkarze Zagłębia zdobyli ?tylko? jeden punkt prasa rozpisywała się o rzekomym kryzysie, jaki dopadł podopiecznych Czesława Michniewicza. O tym, że jest inaczej lubinianie udowodnili w Zabrzu, gdzie pewnie pokonali Górnika 3:0.
Lubinianie przystąpili do meczu z dwoma napastnikami. Do etatowego Michała Chłbińskiego, w napadzie Zagłębia dołączył Łukasz Piszczek, a dodatkowo wspierali ich: Iwański, Łobodziński oraz Kolendowicz.
Od pierwszych minut spotkanie toczyło się w szybkim tempie a blisko sześć tysięcy osób, które tego dnia przyszły na stadion przy ul. Roosvelta w Zabrzu, nie mogło narzekać na brak emocji. Jako pierwsi do ataków przystąpili gospodarze, którzy już w 2 i 5 minucie stworzyli sobie groźne sytuacje pod bramką Vaclavika. Na szczęście ani Madejski ani Bednarz nie potrafili oddać celnego strzału na lubińską bramkę. W odpowiedzi Laskowskiego zaskoczyć próbował Kolendowicz, ale naciskany przez Bartosa trafił piłką wprost w nogi bramkarza.
Po raz pierwszy golkiper gospodarzy został zmuszony do kapitulacji w 24 minucie a na listę strzelców wpisał się Łukasz Piszczek. Po efektownym rajdzie z piłką, Piszczek wpadł w pole karne i mocno uderzył futbolówkę w kierunku bramki Laskowskiego. Ta odbiła się od słupka, następnie trafiła w bramkarza Górnika i wpadła do siatki.
Niespełna 60 sekund później mogło, a nawet powinno być 2:0, jednak tym razem Piszczek będąc w sytuacji sam na sam z Laskowskim nie zdołał umieścić piłki w siatce. Jeszcze przed przerwą swoje szanse na zdobycie bramki mieli Chałbiński, oraz Piszczek, jednak żaden z nich nie zdołał wpisać się na listę strzelców. Okazje na gole mieli także zabrzanie, ale ani Gierczak, ani też Moskal nie potrafili zaskoczyć Vaclavika.
Drugą odsłonę meczu lepiej zaczęli lubinianie, którzy już na początku stworzyli sobie dwie sytuacje, które mogły zakończyć się zdobyciem bramki. Najpierw świetnie z rzutu wolnego uderzał Iwański, a chwilę później strzałem głową bramkarza gospodarzy starał się zaskoczyć Arboleda. Za każdym razem na posterunku był Laskowski.
Gospodarze najlepszą sytuację do wyrównania ?stworzyli sobie? w 52 minucie a bardzo biski wpisania się na listę strzelców był obrońca Zagłębia Vidas Aluneris. Nasz zawodnik próbując przeciąć dośrodkowanie Madejskiego w polu karnym tak niefortunnie uderzył piłkę, że ta o mało co nie wpadła do bramki Vaclavika. Nasz bramkarz na szczęście w tej sytuacji wykazał się świetnym refleksem
Gospodarze "grali" do 73 minuty. Wówczas to lubinianie zdobyli drugą bramkę meczu a z podopiecznych Marka Motyki ?uszło powietrze?. Po podaniu od Chałbińskiego na strzał zza linii pola karnego zdecydował się Wojciech Łobodziński. Uderzona przez niego piłka odbiła się jeszcze po drodze od pleców Dancha, co zupełnie zmyliło Laskowskiego, i wpadła do siatki.
Od tego momentu przewaga lubinian rosła z minuty na minutę. Piłkarze Zagłębia praktycznie nie schodzili z połowy gospodarzy a Laskowski nie mógł narzekać na brak pracy. Udokumentowaniem dobrej gry Zagłębia była trzecia bramka, jaką piłkarze z Lubina zdobyli w 80 minucie. W roli głównej w tej sytuacji wystąpił Michał Chałbiński, który po podaniu od Arboledy popisał się efektowną przewrotką i strzałem z jedenastu metrów ustalił wynik meczu. Zagłębie wygrało na wyjeździe z Górnikiem 3:0.
Wypowiedź trenera Marka Motyki...Wypowiedź trenera Czesława Michniewicza...